Jajo w życiu

Gra o jajo


JAJA NA CO DZIEŃ KOJARZĄ NAM SIĘ GŁÓWNIE Z JEDZENIEM LUB SYMBOLEM WIELKANOCNYM, ALE NIE MOŻEMY ZAPOMINAĆ, ŻE PRZEDOSTAŁY SIĘ NA STAŁE DO KULTURY POPULARNEJ. I STAŁO SIĘ TO, MIĘDZY INNYMI, ZA SPRAWĄ DWÓCH GIER, KTÓRE WZBUDZAŁY WIELE EMOCJI.

Ale zacznijmy od początku.

Radziecka firma Elektronika w latach 80. ubiegłego wieku wypuściła do obiegu szereg gier elektronicznych wzorowanych na  japońskich grach Nintendo o bardzo prostej zasadzie. Ich najsłynniejszą pozycją były wydane w 1986 roku,  tzw. „jajka”, gdzie główną rolę grali bohaterowie kultowej radzieckiej kreskówki „Wilk i Zając”. Wielu z nas pamięta z czasów dzieciństwa słynne zawołanie wilka „Nu pogodi!”, tłumaczone jako „Ja ci jeszcze pokażę!”, które wilk wykrzykiwał, kiedy po raz kolejny nie mógł dopaść sprytnego zająca. 

Z kolei w grze „w jajka” wilk łapał do koszyka spadające z 4 pochylni jaja. Brzmi banalnie, ale pod koniec lat 80-tych była to kultowa gra z ZSRR i nie sposób się było od niej oderwać. Ta gra, wbrew pozorom, jest żywa do dziś.

Japońskie jajo 

Dokładnie dekadę później, w 1996 roku Japończycy wymyślili Tamagotchi (od japońskiego słowa tamago – jajo). To mini gra elektroniczna, która oczywiście miała kształt jaja, a gracz miał za zadanie utrzymać jak najdłużej przy życiu elektronicznego zwierzaka mieszkającego w zabawce. Musiał go karmić, opiekować się nim, sprzątać po nim, a nawet leczyć, gdy ten zachorował. Gra trwała tak długo, jak długo właściciel był w stanie opiekować się swoim zwierzakiem.  Za każdym razem jak urządzenie-zwierzak dawało znać, że coś mu dolega lub czegoś potrzebuje, właściciel – bez względu na porę dnia, czy nocy – musiał reagować.

Wydawać by się mogło, że taka zabawka nie była szczególnie edukacyjna, skoro można mieć prawdziwe zwierzątko, ale kult tamagotchi sprawił, że produkowane jest ono do dziś.

Jajo w życiu

PLONY / Święto Wsi

Jajo w życiu

Skorupki od jaj w ogrodzie